Stadiony po Euro do wyburzenia

Ocena: 32

Tuskozjadacz

Niesioł

Ocena: 0

Autostrady są przelotne

Ocena: 42

Tuskozjadacz

Nigel Farage: Zamknięci w gospodarczym więzieniu

Ocena: 29

20 najgłupszych cytatów z „Krytyki Politycznej”

1. Problem polega na tym, że uwierzyliśmy, iż dobre państwo to małe państwo, dobre podatki to niskie podatki, a każdy powinien sobie sam kupować to, czego mu potrzeba. W wielu kluczowych sferach naszego życia jest to pogląd całkowicie fałszywy.

http://www.krytykapolityczna.pl/PrzewodnikiKrytykiPolitycznej/PodatkiPrzewodnikKrytykiPolitycznej/menuid-104.html

2. Czy podatki są fajne? Pewnie, że tak. Dzięki nim mamy szkoły, szpitale, uniwersytety, drogi, komunikację publiczną, mosty i ciepłą wodę w kranie.

http://www.krytykapolityczna.pl/PrzewodnikiKrytykiPolitycznej/PodatkiPrzewodnikKrytykiPolitycznej/menuid-104.html

3. Poszukiwałam w tekstach kolegów, chyba bez specjalnej zapalczywości, cipek, wszędzie jednak były same fallusy i nie trzeba było ich specjalnie szukać. Zazwyczaj szukamy tego, czego nie ma, a nie tego, co w nadmiarze.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Natropiefallusaczyliczymsierozniwrobelek/menuid-68.html

4. Myers spędził wiele lat, czytając i analizując północnokoreańskie gazety, książki, filmy i podręczniki szkolne. Jego wnioski przewracają wszystko do góry nogami. Reżim północnokoreański, powszechnie uważany za skrajnie lewicowy, w rzeczywistości jest skrajnie prawicowy. Ja powiedziałbym „faszystowski”, chociaż Myers unika takiego określenia (pisze, że uważa je za nazbyt wieloznaczne).

http://www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Najczystszarasa/menuid-215.html

5. Ukraińskie morsy (podmiot liryczny jest zmarzlakiem), czyli kobieca grupa Femen, ostatnie swoje wystąpienie poświęciły problemowi prostytucji podczas mistrzostw Euro. Słusznie podejrzewając, że kibic piłki nożnej i klient prostytutki to pojęcia do siebie zbliżone. Po czym poznaję, że zbliżone? Bo jedno i drugie budzi we mnie mieszaninę obrzydzenia i zdziwienia.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Zlikwidowacministerstwosportu/menuid-68.html

6. Przez delikatność nie eksponuję kwestii praktycznej  –  jak obalić kapitalizm. Nikt tego nie wie, nawet Żiżek, a geje mają wiedzieć?

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Gejeikomunizmnadachu/menuid-68.html

7. Mimo to lewica powinna zajmować się prawami gejów, natomiast nie może oczekiwać, że geje zajmą się obalaniem kapitalizmu, nawet jeśli miałoby im to w czymś pomóc. Trudno się dziwić, że ktoś woli związki partnerskie w garści, niż komunizm na dachu.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Gejeikomunizmnadachu/menuid-68.html

8. Proszę państwa, nieraz narzekamy, że nas, lewicowców, jest ciągle za mało, żeby całkowicie przeobrazić Polskę. Na stronie głównej Krytyki Politycznej można przeczytać, że prawie 27 tysięcy ludzi lubi KP na Facebooku. To dużo czy mało? Może to za mało, aby odmienić oblicze ziemi, tej ziemi (w sensie Polski).

http://www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/ZrobmysobieSanFrancisco/menuid-215.html

9. Kwestii prostytucji pewnie nigdy nie rozwiążemy (rozwiązywanie kwestii zresztą źle się kojarzy, odkąd Hitler postanowił ostatecznie rozwiązać kwestię żydowską).

http://www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Scyzorykwkieszeni/menuid-215.html

10. Ja staram się nie być za mądry i uważam po prostu, że prostytutka, ze względu na swoją specyficzną sytuację i na zagrożenia związane z tym zawodem, powinna być pod szczególną ochroną prawa. Tak nakazuje zdrowy rozsądek, nie mówiąc już o chrześcijańskim miłosierdziu.

http://www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Scyzorykwkieszeni/menuid-215.html

11. Kościół jako przedsiębiorstwo świadczące usługi dla ludności w zakresie oprawy ważnych uroczystości. A przy okazji zarabiają dostawcy sukien, trumien, strojów na Trzech Króli. I do tego ludzie robią coś wspólnie: śpiewają, wymachują krzyżami – zawsze mnie to wzrusza. Nawet bardziej niż Parada Równości.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/AborcjaTrzechKroli/menuid-68.html

12. Na szczęście dziewięciuset naukowców stanęło w obronie profesora i jego wniosków. Stanął za nim także rząd francuski, który zakazał wszelkich upraw GMO. My też przyłączmy się do tego europejskiego frontu. Wołajcie wszyscy razem ze mną: oddajcie nam odbyt! I ptaszka (lub cipkę) też!

http://www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Oddajciemojodbyt/menuid-215.html

13. Bieganie za piłką jest aktem nieuporządkowania głęboko sprzecznym z dobrze pojętą ludzką godnością.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Promocja-futbolizmu/menu-id-68.html

14. Gdyby na przykład jakiemuś chłopcu 10-12-letniemu nie wystarczała religia w szkole, może poprosić rodziców, żeby kupili mu ‘Wielką księgę siusiaków’, szwedzką książeczkę edukacyjną dla dojrzewających chłopców, a także dla dziewczynek zainteresowanych tym, co też oni tam mają. Poza fizjologią i odpowiedzią na różne pytania znajdziecie tam, drodzy chłopcy, różne ciekawostki i ogólne ideolo siusiaka.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Karta-praw-siusiaka/menu-id-68.html

15. W części o kłopotliwych sytuacjach związanych z nieoczekiwanym wzwodem znajdujemy wypowiedź chłopca, który boi się, że jeśli zdarzy mu się to w szatni, na oczach kolegów, zostanie uznany za pedała. Chłopiec zostaje uspokojony, niestety, jednak tylko w kwestii siusiaka. Bo gdyby miało się okazać, że jest pedałem, to jednak wstyd.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Karta-praw-siusiaka/menu-id-68.html

16. Nie ma czegoś takiego jak czyste początki kapitalizmu, bo sama już własność prywatna opiera się na zagarnięciu. Zajmuję sobie jakąś jaskinię i mówię o niej: Moja! Bo nikt inny wcześniej jej nie zagarnął. Bo mam większą maczugę niż inni.

http://www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Intensywnypissing/menuid-215.html

17. Według Mankella Szwecja to kraj prującej się więzi społecznej, rosnących nierówności, niedofinansowanej policji, ukrytej homofobii, skrywanego seksizmu i rasizmu. Według Zaremby podstawowym problemem Szwecji jest terror politycznej poprawności i różnych obsesji związanych ze zwalczaniem dyskryminacji. Do wyboru, do koloru. Ja wybieram Mankella.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Plec-trutnia/menu-id-68.html

18. Dlaczego w polskim kinie nie ma bohaterów homoseksualnych? Po pierwsze, dlatego, że polskie kino pozostaje wciąż we władzy tchórzy, oportunistów, koniunkturalistów, dewotów i szowinistów. Jest – jak to trafnie ujął kiedyś Maciej Nowak na łamach „Krytyki Politycznej” – „fiutem robione”. I to bardzo heteroseksualnym fiutem.

http://www.krytykapolityczna.pl/Serwiskulturalny/ZurawieckiKonarzewskaKurcTkacz-JanikHomoobyczajowka/menuid-1.html

19. Po prostu każdy pełnoletni obywatel powinien mieć prawo raz w życiu do dawki przyjemnego środka nasennego, dawki śmiertelnej. Oraz dawki czegoś przeciwko wymiotom, koniecznie należy o tym pamiętać. I tyle przynajmniej powinno każdemu przysługiwać za darmo. Jeśli chce to dostać w jakimś miłym drinku, wtedy trzeba jednak dopłacić lub samemu zaopatrzyć się w ulubiony napój. NFZ refundowałby tylko wodę do popicia.

http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Niestacnasnazycie/menuid-68.html

20. Nikt ustawy o związkach partnerskich nie przeczytał – bo po co? Przecież wszyscy znamy się na rodzinie (i piłce nożnej) świetnie. Mnie lektura tej i innych ustaw równościowych przekonała, że naprawdę wszyscy jesteśmy homo.

http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/Wisniewska-GrabarczykHomoopiekahomobarbarzyncow/menuid-1.html



Wiecej: http://www.eioba.pl/a/3snh/20-najglupszych-cytatow-z-krytyki-politycznej#ixzz1vEC14JAw

za: http://www.eioba.pl/a/3snh/20-najglupszych-cytatow-z-krytyki-politycznej

Ocena: 26

Donek z wizytacją

Ocena: 19

Tydzień w godzinę - Klub Ronina - Ziemkiewicz

Ocena: 21

Służby wokół Smoleńska

Gdybyśmy mieli wskazać scenę, która być może najtrafniej charakteryzuje postawę służb specjalnych wobec tragedii smoleńskiej, należałoby otworzyć książkę Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego zatytułowaną „Musieli zginąć” i przeczytać opisy dwóch wydarzeń. Pierwsze dotyczy zachowań funkcjonariuszy BOR-u, wysłanych przed 10 kwietnia do Smoleńska, by chronili prezydenta Polski. Autorzy książki cytują słowa jednego z funkcjonariuszy BOR: „Poprzedniego dnia w hotelu ostro popili z Rosjanami. Cały BOR o tym mówił zaraz po tragedii, podobnie jak o autach dla prezydentów – że kolumny samochodowej dla głowy państwa nie podstawiono. Jeden z chłopaków ma – jak sądzę jego zachowanie w różnych sytuacjach – problemy z alkoholem. Dziwne, że go wysłano do Smoleńska”.

Druga ze scen miała miejsce dzień po tragedii smoleńskiej. Na stronie 183 książki można przeczytać: „w siedzibie Służby Kontrwywiadu Wojskowego przy ul. Oczki w Warszawie urządzono suto zakrapianą alkoholem imprezę. Jeden z szefów Biura Kadr SKW miał się upić do nieprzytomności. Tylko dwaj oficerowie nie chcieli w niej uczestniczyć, poszli pod Pałac Prezydencki oddać hołd poległym pod Smoleńskiem”.

Wspólne libacje z kagebistami czy impreza zorganizowana dzień po tragedii, w czas narodowej żałoby – mogą szokować tylko tych, którzy żyją w przeświadczeniu, że służby III RP są profesjonalnymi formacjami wolnego państwa i zajmują się sprawami naszego bezpieczeństwa. Gdyby taka opinia była choć w części uzasadniona – nie żylibyśmy dziś w stanie całkowitej kapitulacji i nie musieli znosić ciosów i upokorzeń ze strony reżimu pułkownika Putina.

Jeśli 10 kwietnia 2010 roku doszło do tragicznego zdarzenia, które totalnie obezwładniło i skompromitowało cały system bezpieczeństwa, a w wyniku tego zdarzenia państwo polskie dobrowolnie wyrzekło się części swoich zewnętrznych prerogatyw oraz zrezygnowało z istotnych składników suwerenności – stało się tak, ponieważ III RP już na początku swojej drogi została pozbawiona profesjonalnych i propaństwowych służb.

Na mocy paktu komunistycznych kacyków z wyselekcjonowaną opozycją zastąpiono je zgrają pospolitych sowieciarzy z przestępczych organizacji zwanych „służbami PRL”, a nadając tym organizacjom nowe szyldy, kazano Polakom wierzyć, że zyskali służby specjalne wolnego i niepodległego państwa.

Tymczasem służby te stanowiły integralny element megasłużb sowieckich i nigdy nie posiadały autonomii działania. Były zaledwie ekspozyturą służb ZSRR na obszar PRL-u, realizując wyłącznie interesy okupanta i strzegąc władzy namiestników sowieckich. Działania ludzi policji politycznej PRL nie miały zatem nic wspólnego z zadaniami wywiadów wolnego świata. Nie obejmowały ochrony bezpieczeństwa państwa i obywateli i nie strzegły jego suwerenności. Ta „pierworodna skaza”, już na starcie III RP przesądziła o jakości i roli służb.

Ponieważ po roku 1989 szkoleniem nowych kadr zajmowali się wyłącznie funkcjonariusze bezpieki i oni również obsadzali kierownicze stanowiska w służbach- na działaniach agencji wywiadowczych i kontrwywiadowczych III RP ciąży nadal esbecki model funkcjonowania i związana z nim mentalność.

Pijacka komitywa z kagebistami czy urządzanie libacji w czasie największej żałoby narodowej wydaje się zatem czymś w pełni naturalnym dla ludzi służb III RP – wyrosłych z tradycji megasłużb sowieckich, kierowanych lub inspirowanych przez funkcjonariuszy podległych ongiś Moskwie. Od moralnej oceny tych sytuacji, ważniejsza jednak wydaje się opinia na temat działań służb w okresie poprzedzającym tragedię smoleńską.

Nawet powierzchowna analiza tematu wyraźnie wskazuje, że zdarzenie to przyniosło służbom III RP całkowitą kompromitację. Nie tylko dlatego, że nie potrafiły zapobiec katastrofie i profesjonalnie chronić życia prezydenta i najwyższych oficjeli - ale przede wszystkim w związku z zachowaniami tych formacji przed i po 10 kwietnia.

Jeżeli skutki tragedii smoleńskiej możemy porównać do następstw zbrojnej agresji, w wyniku której ginie głowa państwa i całe dowództwo wojsk, a pozostała w kraju władza wykonawcza ogłasza całkowitą i bezwarunkową kapitulację – służbom specjalnym należałoby wówczas przypisać rolę tych, którzy pierwsi wywiesili białą flagę.

Stało się to na długo przed 10 kwietnia, gdy Polska znalazła się w centrum zainteresowania rosyjskiego wywiadu, a w polskim życiu publicznym zaczęły dominować postaci forsujące ideę „przyjaźni” z reżimem Putina. Stało się to wówczas, gdy przy zamkniętej kurtynie medialnej i wrzasku propagandy podejmowano obłędne decyzje polityczne i gospodarcze służące interesom moskiewskich ludobójców.

W czasie, gdy szef FBI Michael McConnell porównywał aktywność służb specjalnych Federacji Rosyjskiej do okresu „zimnej wojny”, zaś wywiady Czech, Gruzji, Słowacji i Łotwy alarmowały o wzmożonej aktywności agentury i służb rosyjskich – jedynie państwo zarządzane przez Donalda Tuska oraz służba kontrwywiadowcza Krzysztofa Bondaryka nie wykazywały najmniejszych oznak niepokoju o bezpieczeństwo Polski. Główna troska ABW dotyczyła wówczas znalezienia materiałów kompromitujących ludzi Komisji Weryfikacyjnej WSI oraz inwigilacji i działań operacyjnych przeciwko prezydentowi Polski

Do annałów osobliwość służb specjalnych przejdzie z pewnością ówczesny raport ABW na temat zamachu gruzińskiego, w którym służba Krzysztofa Bonadaryka w całości powieliła tezy rosyjskiej propagandy o rzekomej „prowokacji gruzińskiej”.

Gdy służby państw zachodnich ostrzegały, że w NATO aktywnie działa wywiad rosyjski, a prestiżowy tygodnik “The Ecoomist” przynosił informację o obsadzeniu rosyjskimi szpiegami przedstawicielstwa Rosji przy Pakcie Północnoatlantyckim– jedynie służby III RP zdawały się nie dostrzegać żadnych zagrożeń płynących z ekspansji rosyjskich „dyplomatów” i podejmowanych przez nich zabiegów o rozdzielenie wizyt prezydenta i premiera w Katyniu.

W tym samym czasie, gdy prezydent Rosji ogłaszał doktrynę wojskową uznającą NATO i nowe państwa sojuszu za największych wrogów Federacji, gdy po raz pierwszy od upadku ZSRR rosyjska armia dostała nieograniczone prawo na prowadzenie działań militarnych poza granicami oraz miliardy dolarów na zbrojenia, zaś wysoki przedstawiciel partii rządzącej Rosją uznał, że „gdyby nie Armia Czerwona, to Polacy byliby dziś służącymi i prostytutkami u Aryjczyków” – służby wojskowe III RP zastanawiały się, jak zatuszować zniknięcie szyfranta z WSI, a rząd Donalda Tuska konstruował prawo umożliwiające formacji „moskiewskich kursantów” powrót do czynnej służby i usilnie przepraszał kolejne „ofiary” Komisji Weryfikacyjnej.

To w słowach ostatniego szefa WSI – „nie ma podstaw, aby wątpić w wiarygodność działań Rosjan. W tej chwili nie ma potrzeby używania służb, dlatego że poziom zaufania w tej konkretnej sprawie jest na tyle wysoki, że można pytać o wszystko ” – znajdziemy najpełniej wyrażone stanowisko ludzi postpeerelowskich formacji w sprawie tragedii smoleńskiej.

Gdybyśmy uznali, że służby wywiadowcze stanowią forpocztę w relacjach z sojusznikami – za znak zbliżających się czasów należałoby wskazać współpracę polskich służb z białoruskim KGB, datowaną od roku 2008, gdy wydano zakaz wjazdu do Polski Józefowi Porzeckiemu – wiceprezesowi zwalczanego przez Łukaszenkę Związku Polaków na Białorusi. Z kolei pod koniec 2009 roku służby III RP przekazały do KGB dane o transakcjach Białorusinów w naszym kraju – na tyle ważne, że białoruska bezpieka szantażowała tymi informacjami swoich obywateli oraz pracowników polskiego konsulatu w Grodnie. Ujawniony niedawno kazus Alesia Bialackiego był jedynie „wypadkiem przy pracy” potwierdzając, że współpraca z reżimem Łukaszenki trwała od dawna.

Ponieważ to służby specjalne rozpoznają sytuację międzynarodową i przygotowują grunt pod nowe sojusze – nie ulega najmniejszych wątpliwości, że proces „pojednania” polsko-rosyjskiego musiał być poprzedzony wielomiesięcznymi kontaktami ludzi specsłużb na wielu – jawnych i tajnych poziomach. Takie kontakty musiały być podejmowane w związku z wizytą Putina na Westerplatte w roku 2009, negocjowaniem kontraktu gazowego oraz na długo przed spotkaniem Tuska i Putina w Katyniu. O specyfice tych więzi nie dowiemy się z oficjalnych komunikatów, istnieją jednak mocne przesłanki, by dostrzec jak ścisła była to współpraca.

Może o niej świadczyć działalność Tomasza Turowskiego – wieloletniego funkcjonariusza komunistycznego wywiadu.

To tej postaci należy przypisać rolę inicjatora i moderatora procesu „zbliżenia” polsko-rosyjskiego. Wynika to z aktywności Turowskiego w latach 2007-2010 oraz jego bliskich związków z moskiewską Akademią Ekonomii i Prawa (MAEiP) i powołaniem do życia tzw. Klubu Polskiego w Moskwie. W marcu 2008 roku powstał Klub Rosyjski w Warszawie, założony pod patronatem byłego ambasadora PRL w Moskwie Stanisława Cioska, prezesa Stowarzyszenia “Polska-Wschód” (wcześniejsza nazwa: Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej) Stefana Nawrota oraz „przyjaciela uczelni” Tomasza Turowskiego. Zwieńczeniem działalności ambasadora tytularnego były wydarzenia kończące rok 2010. Podczas wizyty w Polsce prezydenta Rosji Miedwiediewa, Warszawę odwiedziła również delegacja MAEiP i 6 grudnia w Pałacu Kultury i Nauki – w obecności Turowskiego – odbyło się wspólne posiedzenie „Klubu Rosyjskiego” w Warszawie i „Klub Polskiego” w Moskwie. Oficjalny komunikat głosił, iż „w oparciu o zasady dobrego sąsiedztwa i pojednania, podpisano porozumienie w sprawie utworzenia na ich bazie, “Polsko-Rosyjskiego Centrum” w Warszawie i “Polsko-Rosyjskiego Centrum” w Moskwie”. 25 marca 2011 r uchwalono ustawę o powołaniu Centrum, nadając mu kompetencje instytucji rządowej odpowiedzialnej za zadekretowanie „przyjaźni polsko-rosyjskiej”.

Nie ulega wątpliwości, że Tomasz Turowski był jednym z najaktywniejszych architektów tego procesu, a jego działalność przerwała dopiero publikacja Cezarego Gmyza na temat przeszłości ambasadora.

Gdy przed dwoma miesiącami, Sąd Apelacyjny w Warszawie uwolnił Turowskiego od zarzutu „kłamstwa lustracyjnego” i uznał, iż “sprawa w ogóle nie powinna trafić do sądu, a postępowanie lustracyjne nie powinno się odbyć” – w tle tego wyroku pojawiła się kwestia współpracy ambasadora tytularnego ze służbami III RP. Konkluzja wyroku mogła bowiem wskazywać, że ten były oficer Departamentu I SB MSW i wieloletni watykański „nielegał” jest nadal funkcjonariuszem lub współpracownikiem Agencji Wywiadu. Mając na uwadze rodowód służb III RP – taka informacja nie byłaby zaskakująca.

Gdyby tak w istocie było, należałoby całkowicie zweryfikować ocenę aktywności Turowskiego w latach 2007-2010 oraz w zupełnie innym świetle spojrzeć na jego rolę w przygotowaniu wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Ponieważ nie sposób wątpić, iż służby sowieckie, a później rosyjskie doskonale znały pełne dossier agenta „Orsoma” – jego nagłe skierowanie na moskiewską placówkę należałoby raczej oceniać jako formę nawiązania głębokiej współpracy służb III RP ze służbami Federacji Rosyjskiej. Wówczas pojawia się pytanie o rolę Agencji Wywiadu i innych tajnych formacji III RP w wielomiesięcznym procesie „zacieśniania” przyjaźni polsko-rosyjskiej oraz w przygotowaniach zmierzających do tragicznego lotu. Odpowiedź na pytanie: jaką misję wypełniał Tomasz Turowski – mogłaby przynieść rozstrzygnięcie w kwestii określenia środowisk odpowiedzialnych za śmierć prezydenta i polskiej elity oraz wiedzę o rzeczywistej roli służb specjalnych.

za: http://bezdekretu.blogspot.com/2012/05/suzby-woko-smolenska.html

Ocena: 32

Aktor i reżyser

Ocena: 32

NFZ

Ocena: 34

pierwsza poprzednia 1 2 3 4 5 następna ostatnia
Główna | Poczekalnia | Reguły | Dodaj | Top | Kontakt| Logowanie| Rejestracja

Strony Patriotyczne
Pą Prezydą » Tusk »
tusk